SMOKOWIEC – Słowacja 18-19 marzec

Tą wycieczkę zatytułowałam wyjazd gościnny w Słowackie Tatry. Piękne są nasze Tatry i kochamy je, ale Słowackie są wyższe, doliny bardziej rozległe a infrastruktura wyciągów i kolejek bardziej rozbudowana, ogólnie to u nich jest 75% Tatr. Mamy do zwiedzenia dwa  bardzo różne obiekty: jeden to dzieło natury, drugi wielkie dzieło ludzkich rąk.

Wycieczkę zorganizowała P.Ewa Druch, zna te tereny, bywa tam, dla większości była to wyprawa w nieznane, nowe, ciekawe miejsca.

Wyruszyliśmy w dwa autokary, 110 osób, dużo do ogarnięcia. Droga była prosta: Polska, Słowacja, Polska, Słowacja i ok. 10-tej, zgodnie z programem byliśmy na parkingu pod Bielańską Jaskinią. Pogoda bardziej zimowa niż wiosenna, zimny i mokry śnieg, ale tym razem nam nie przeszkadza, ponieważ nie ma zaplanowanego dużego chodzenia, tylko od autokaru do wejścia tak do jaskini jak i później do kolejki i świątyni lodu.

Do jaskini trzeba było podejść leśną drogą. Wejście znajduje się na wysokości 890 m.n.p.m, trzeba pokonać 1000 m, różnica poziomów 122 m. było trochę ślisko, ale pokonali tę trasę wszyscy, bo wszyscy chcieli tam dotrzeć. Zobaczyć prawdziwą, od 125 lat badaną i ciągle tajemniczą jaskinię. Widzieć z bliska jedyną udostępnioną jaskinie w Tatrach Wysokich, o dł. 1370 m, przewyższeniu 125 m, na trasie jest 860 schodów i niesamowite atrakcje przyrodnicze, naciekowe wodospady, stalagmity, stalaktyty i stalagnaty, jeziorka i inne interesujące formy jaskiniowych ozdób. A na koniec mała dawka koncertu w Śpiewalni, czyli grocie, którą tak nazwano dzięki dźwiękom, jakie wydają kropelki spadającej wody na powierzchnię jeziorka. Tutaj organizowane są koncerty muzyki poważnej. 70 min, tyle trwało zwiedzanie z przewodnikiem w temp. ok 5-6 stopni. Wszyscy byli pod wrażeniem.

Drugi przystanek to Stary Smokowiec, kolejką naziemną na Hrebienok do Tatrzańskiej Świątyni Lodowej, unikalnej budowli z lodu. W dwóch zamarzniętych kopułach można było zobaczyć wielkie dzieło słowackich rzeźbiarzy, stworzone z 90 ton lodu; w jednej kopule stoją wyrzeżbione tatrzańskie zwierzęta, a w drugiej majestatyczna budowla, ołtarz inspirowany stylem spiskiego gotyku ze szklanymi ołtarzowymi witrażami, które podkreśla odpowiednie oświetlenie. Zimno, każdy to rozumiał, trzeba utrzymać lód w nienaruszonej postaci.

Pospacerowaliśmy jeszcze po szczycie, niektórzy byli w Bilikowej Chacie, po zjeździe kolejką w dół chwilę pospacerowaliśmy po Starym Smokowcu.

O 17-tej odjechaliśmy z parkingu. Pozostała godzina drogi do Poronina. Na chwilę rozpogodziło sie, żebyśmy mogli popatrzeć na majestatyczne, wysokie szczyty Słowackich Tatr, droga prowadzi tuż pod nimi, są wysokie i groźne: Gerlach, Łomnica, Lodowy, Hawrań.

Cała reszta to już sprawdzony program, punktualny przyjazd do Poronina, rozlokowanie się w przydzielonych pensjonatach, a dwa autokary to dwa pensjonaty, oprócz u Marii, drugi w pobliżu u Sandry (ten kompleks pensjonatów to Sandra, Ewa i u Maćka, tuż przy Muzykanckiej Karczmie), dalej to dobre jedzenie i wieczorna sjesta, każdy wg upodobań, było i integracyjne spotkanie w szałasie u Marii.

Na drugi dzień, jak zawsze, podzieliliśmy się na dwie grupy, większość wybrała termy, inni pozostali w Zakopanem. Wybraliśmy, po dłuższej przerwie, termy w Chochołowie, są bez ograniczeń czasowych, w promocji solanki i siarczany i dużo bąbelków.

Jeden autokar czekał na parkingu w Zakopanem i ten zabrał tych z Zakopanego i przywiózł do term, a tam zajęliśmy swoje miejsca i wyruszyliśmy o 16.30 w drogę powrotną. Była bez zakłóceń. Następna przygoda dobiegła końca.

Pozdrawiam i zachęcam do wyjazdów.

Teresa SasułaGALERIA

 

Dodaj komentarz