PIENIŃSKIE LATO 13-21.08.2016

SONY DSC

Magia Pienin

Matka Pienin – Sokolica. Majestatyczne Trzy Korony i królowa Wysoka. Ta Wielka Pienińska Trójca oraz dumna górska rzeka Dunajec wespół z Jeziorem Czorsztyńskim odcisnęli swoje piętno nad wyprawą Stowarzyszenia Turystyka i Rekreacja w małe, ale jakże piękne góry. Przy czym określenie wyprawa nie jest żadną przesadą, bo wyjazd trwał aż 9 dni (!), czyli odbył się w dniach 13-21 sierpnia.

Ta wycieczka nastawiony był na dogłębne poznanie Pienin. Były więc majestatyczne zamki w Niedzicy i Czorsztynie (ruiny). Także Czerwony Klasztor na Słowacji, gdzie miał żyć zakonnik Cyprian, któremu przypisuje się wykonanie lotu ze szczytu Trzech Koron. Pływaliśmy po Jeziorze Czorsztyńskim. Jednak więcej adrenaliny dostarczył nam spływ Dunajcem, a dokładnie rafting, czyli spływ pontonem. Wiry tej wartkiej, górskiej rzeki  i jej wysoki poziom, dochodzący momentami do nawet 6 metrów, nie były nam straszne. A cudowne widoki dopełniały całości. Dość powiedzieć, że nasze seniorki panie Bronia i Jola, obie posiadające już wnuki, świetnie sprawdziły się na pontonie. Tak więc i młodym nie wypadało nie dać rady.

Inną atrakcją było odwiedzenie góry Wdżar, nie jest ona zbyt wielka, ale rozciąga się z niej wspaniały widok na Pieniny, Gorce, Tatry, Beskid Sądecki. Powrót ze szczytu to było prawdziwe wyzwanie! Trasa przebiegała przez nieczynny kamieniołom. Były więc łańcuchy, ostre schody, mostki. No i te strome zbocza skał. Czasami trzeba było się naprawdę nagimnastykować. Przeważnie ten szlak jest pomijany podczas wypadu w ten rejon. My jednak zaglądnęliśmy i tam, i nie pożałowaliśmy. Każdy dał radę tym ekstremalnym warunkom. A radość frajda, jaka z tego płynęła jest nie do opisania.

Nasz baza wypadowa – kwatera w Kacwinie również dostarczyła górskich wrażeń. Raz, że codziennie witały nas swoim widokiem majestatyczne Tatry Bielskie (to już na Słowacji), a dwa, że ta urokliwa okolica zachęcała do spacerów. Byli i grzybiarze, którzy dumnie prezentowali prawdziwki i rydze. Nie zabrakło chętnych na kijkowe poznawanie okolicy oraz tych, którzy na rowerze przemierzali ten przemiły zakątek polskiego Spisza. Wyprawom do „osławionej” kapliczki na wzgórzu, znajdującym się tuż nieopodal naszego domu nie było końca. „Może to nie jest jakaś wielka góra, ale widać z niej i zamek w Niedzicy, i Trzy Korony, i Tatry, czegóż można chcieć więcej?” – mówił z rozmarzeniem jeden z uczestników wyjazdu. I chyba coś w tym jest, skoro w to miejsca pielgrzymowała chyba większość naszej wycieczki i to nie jeden raz.

Pieniny pokazały również, że potrafią być tajemnicze i zarazem powabne. Było tak rano, kiedy mgła stopniowo ustępowała i ukazywała nam piękno tych gór. Wówczas wyłaniały się niczym podczas niezwykłego spektaklu. Promienie dyskretnie podkreślały urok tego, co stworzyła natura. Innym razem w brzasku zachodzącego słońca wieczorna pożoga ogarniała Pieniny i nadała im aury tajemniczości, a ich kształty stawały się wyraziste. Te wieczorne iluminacje pozostaną na długo w naszej pamięci. I to jest chyba to, co to tak trudno wyrazić słowem. Wielu ściąga w te urocze góry. Wielu chce poczuć magię Pienin. Jastrzębianie już nieraz odwiedzili ten rejon. I pewnie przyciągani niewidzialnym magnesem jeszcze powrócą na Spisz, w Pieniny, nad Jezioro Czorsztyńskie.GALERIA

2 Comment

  1. Wiola says:

    Nabrałam książek i gazet by nadrobić zaległości w czytaniu, bo sądziłam, że nocleg w małej wiosce będzie sprzyjał temu. W końcu wczasy to wczasy :). Pewnie będzie okazja raz czy dwa odwiedzić Szczawnicę i może jakiś zamek. Jakież było zaskoczenie gdy przeczytałam plan tego wyjazdu 🙂 Śniadanie o 8.00 wyjazd o 9.00 ! Takie komendy pod koniec prawie każdego dnia można było usłyszeć 🙂
    Pani Kasia i Pan Adam dbali o to aby każdy znalazł coś dla siebie 🙂
    Nie można się nudzić ze Stowarzyszeniem! Wszystko bardzo fajnie zorganizowane!
    Szkoda tylko że miejsca tak szybko znikają na kolejne wyjazdy !

  2. Anonim says:

    Było superowo 🙂

Dodaj komentarz